Na księżycu rozbił się prom kosmiczny z załogą na pokładzie. Przeżył jeden człowiek. Z wraku statku udało mu się wyciągnąć: butlę z tlenem, butlę z helem, zapałki, ponton, gaśnicę, wodę, jedzenie, latarkę, linę, mapę terenu z zaznaczoną bazą księżycową, lekki, nowoczesny karabin maszynowy z amunicją.
Nadmuchał helem ponton i przywiązał do niego linę. Na podstawie mapy i gwiazd wyznaczył prostą, która prowadziła do bazy. Załadował do pontonu żywność, wodę, latarkę i zapałki. Butlę z tlenem wziął na plecy. Złapał za sznur i już miał ruszyć w stronę bazy, gdy nagle spojrzał na wskaźnik poziomu tlenu. Ogromnie przerażony złapał za ponton i wyrzucił z niego całą zawartość. Następnie wrzucił do niego gaśnicę i karabin.
Jak można wytłumaczyć zachowanie rozbitka?
Dodam tylko, że nie dostał pomieszania zmysłów, wręcz przeciwnie jego umysł myślał jak najbardziej logicznie.
Nadmuchany helem ponton przy obciążeniu tylko żywnością, wodą zapałkami i latarką + ilość tlenu w butli (zakładam że pełna butla), przy niskiej grawitacji na księżycu.
Wszystko to mogłoby spowodować "wystrzelenie" rozbitka w kosmos (jesli byłby przywiązany liną do pontonu - jeśli nie to straciłby ponton). Dlatego też dociązył ponton gaśnicą i karabinem wyrzucając z niego żywność (nawet gdyby ponton odleciał razem z nimi to niewiele by stracił, a miałby dalej wszystko co z pontonu wyrzucił, czyli ważniejsze przedmioty).
A gdyby tak przypomnieć sobie szkołę podstawową, pana od fizyki i nudne zajęcia z dynamiki......., to może zagadka sama by się rozwiązała ;-}
Ale do rzeczy!
Facetowi kończy się tlen, nie panikuje, tylko intensywnie myśli. Ma mało czasu i musi z tym czasem wygrać. Na piechotę, choćby był dociążony 100 gaśnicami i karabinami nie zdąży! Co robi...? Ano bierze na warsztat zasady dynamiki Newtona, uzupełnia resztą wiadomości z podstawówki o zasadzie zachowania pędu, łapie za karabin i gaśnicę, ładuje się z tym wszystkim do pontonu. Przywiązuje się do pontonu na sztywno liną i.....
.......odpala serię z karabinu.
Ponton z całą zawartością zostaję odrzucony w kierunku bazy z ogromną prędkością (patrz zasada zachowania pędu). Aby utrzymać kierunek lotu oraz stateczność i sterowność pontonu używa strumienia z gaśnicy (działa dokładnie tak samo jak karabin tyle, że masa piany i jej prędkość wylotowa są nieporównywalnie mniejsze od pocisków). Pozwala to zapanować nad pontonem i bezpiecznie dotrzeć do bazy.
Pozdrawiam
Zabral gasnice poniewaz w wodzie jest wiecej tlenu niz na ksiezycu a karabin zabral asekuracyjnie, poniewaz wolal sie zastrzelic niz powolnie i w meczarniach umierac z braku tlenu.
Chciał zwiększyc przyciąganie miedzy pontonem (i tym co się w nim znajduje) a ksiezycem. Zwiekszając mase ułatwil sobie poruszanie się po księzycu, gdyby tego nie zrobil księzyc słabiej by go przyciagal, utrudnilo by to poruszanie sie. Kiedy zerkna na butle z tlenem zobaczyl ze nie ma go duzo, wiec chcial jak najszybciej sie dostac do bazy.
Zagadka zawiera błąd. Na księżycu nie ma atmosfery, co znaczy, że żaden Hel nie poleci do góry tylko najzwyczajniej w dół ( bo nie ma innych, cięższych gazów, które by go wypychały a jest grawitacja). Pozatym, nawet jeśli by nie było tego błędu, to i tak nie są podane żadne dane co do masy zabranych przez niego rzeczy... jedna z głupszych zagadek jakie widziałem.
Nawet na księżycu ponton nadmuchany helem nie uniósł by się. Jedyne logiczne wyjaśnienie jego zachowania to chęć popełnienia samobójstwa ze względu na niską ilość tlenu w butli.