W odległych krajach istnieje królestwo, w którym nie ma zła i przemocy, nie ma korupcji i braci rządzących, ani ojca prowadzącego, ani przewodniczącego partii. Taki stan rzeczy zawdzięcza temu, że do królestwa prowadzi tylko jedna droga. Na drodze jest most. Na moście jest punkt graniczny ze słuzbą bezpieczeństwa. Każdego, kto chce wejść do naszej monarchii pytają o cel wizyty. Jeśli okaże się, że kłamie to spotyka go śmierć. Pewien człowiek na postawione mu na moście pytanie odpowiedział:
- Przychodzę tu, żeby umrzeć.
Co powinna zrobić służba bezpieczeństwa?
Biorac pod uwage ze w owym krolestwie nie ma zla i przemocy, sluzba bezpieczenstwa winna wpuscic tego czlowieka do krolestwa darujac mu zycie. Ale przez takie dzialanie wyrzadzi mu zlo bo go nie zabije - a jest to przeciez jego celem. Kolejny paradoks tym razem z zakresu etyki.
Powinni go puścić. Przecież każdy w końcu umiera. On tam przyjdzie, będzie sobie spokojnie żył i umrze np. ze starości.
Gdzie tu jest niby paradoks?
tu jest tylko wiele niewiadomych i przypuszczeń. ale rozwiązać się da.
parę faktów na początek:
"nie ma zła i przemocy...
... a jak spytany o cel wizyty skłamie, to spotyka go śmierć" ?
to gdzie ta ich moralność? to jest po prostu prawo, przepisy, zasady - moralność według mnie - wątpliwa.
krzywda to ewentualnie dzieje się temu człowiekowi, ale on mi wygląda raczej na "zwracacza uwagi", bo choć nie jest to wyjaśnione, tak jednak można się spodziewać, żę przychodząc tam wiedział, że gdy nie powie prawdy zapytany o cel wizyty, to umrze - i tu jak dla mnie jest dylemat? bo jeśli chciałby faktycznie umrzeć, to po prostu skłamałby.
(nie jest powiedziane, że nie mógł nikt wiedzieć o tym, jakie są warunki wejścia do królestwa, bo nie pisze nic o założeniu, że nikt kto raz tam wejdzie wyjść nie może)
zresztą nie jest powiedziane, jak i dokładnie gdzie chce umrzeć? może on chce umrzeć w bijatyce w barze? (przychodzę TU - tu, czyli gdzie? na most, czy do królestwa?). umrzeć tu - może ma oznaczać koniec wędrówki, tułaczki po świecie i chęć dożycia starości i doczekania się śmierci naturalnej w tym miejscu.
może też być tak, że człowiek ten popełnił coś złego i spodziewa się śmierci (jako kary za ów czyn) i przychodzi do monarchii właśnie po to, żeby mieć pewność, że zostanie obiektywnei i sprawiedliwie osądzony - a więc w takim przypadku to on dopełnić chce zachowania się w sposób przestrzegający wszelkich zasad moralnych.
nie wiemy więc, co sugerują rozwiązania innych, czy człowiekowi temu wyrządza się krzywdę, ponieważ nie wiemy co miał faktycznie na myśli (nie poprosił wprost, żeby go zabili).
zresztą co jeszcze istotnego piszą w treści - nie ma zła i przemocy i zawdzięczają to jednej drodze i temu, że każdego się pyta o cel wizyty. mamy się domyślać, że ten kto jest nikczemny, nie zostanie wpuszczony? nie wiadomo, bo pisze tam jedynie o tym, że spotyka śmierć tego, kto skłamie. nie jest nawet ujęte, że z ręki strażników.
a co byłoby z "Robin Hoodem", który nie powiedziałby, że ucieka, bo chcą go zabić dlatego że pomagając biednym naraził się Panu? zginąłby za skłamanie?
a jeszcze ciekawiej - co miałaby zrobić straż, jeśli po zadaniu pytania gość szczerze odpowie - przychodzę tu zabijać? nie wpuścić go? przecież powiedział prawdę? nie pisze nic o tym, że po wyjawieniu niemoralnych zamiarów człowieka nie wpuszczą, albo zamkną go, czy zabiją.
oczywiście warunek "nie ma zła i przemocy" mógłby świadczyć, że go nie wpuszczą, ale może zupełnie na odwrót? skoro wiedzą, że gość powiedział prawdę i chce wyrządzać zło, a oni już o tym wiedzą - to nie wpuszczenie go i puszczenie wolno świadczyłoby o ich nieodpowiedzialności (społecznej) i egoiźmie. wypuszczony mógłby zrobić komuś krzywdę i wtedy to oni byliby temu współwinni (współodpowiedzialność).
zresztą warunek jest jeden (jeśli chodzi o odpowiedź na pytanie w zadaniu)? ma się powiedzieć prawdę. człowiek prawdę powiedział, dlaczego więc mianoby go nie wpuścić?
Odp.
ostatecznie na pytanie co powinna zrobić straż odpowiedź brzmi - wpuścić go, ponieważ nie skłamał.
reszta nie jest istotna, ponieważ to domysły.
Powinni zabić, bo nie mogą puścić, a potem okaże się, że niesłusznie.
druga opcja: zabić w innym miejscu.
// jak za okupacji, albo co gorsza komuny :)
Ten człowiek :
A) szedł do królestwa ale musiałby skłamać na pytanie o cel wizyty, więc powiedział że idzie by umrzeć, co było prawdą. Nie kłamał więc powinien zostać wpuszczony.
B) szedł aby zestarzeć się w królestwie, czyli szedł by umrzeć.
moim zdaniem cały sęk tkwi w tym, aby doprecyzować pojęcia zło i przemoc. w słowniku języka polskiego zło jest definiowane jako: czyn, wydarzenie wyrządzające komuś krzywdę, a przemoc: przewaga wykorzystywana w celu narzucenia komuś swojej woli. wiedząc to możemy dopiero się brać za rozwiązywanie tej zagadki.
opierając sie na powyższych definicjach myślę, że strażnik powinien zabić człowieka opisanego w zagadce. jeśli człowiek ten kłamał to sprawa jest prosta, a jeśli mowił prawdę, to zabijając go, strażnik nie użuje przemocy, ani nie popełni złego uczynku w sensie powyższych definicji.
żebu ne było nieporozumień to krzywdę rozumiemy jako: szkoda moralna, fizyczna lub materialna wyrządzona komuś niezasłużenie.
Powinni go zabić: jeżeli mówi prawdę, to pomogą mu osiągnąć jego zamiar, a jeżeli kłamie, to zgodnie z obowiązującą regułą należy mu się śmierć
powinni spelnic jego wole i go zabic;p
NIe wpuszczają go ani nie zabijają, bo to czy on mówi prawde zależy od ich decyzji.
Jeśli stwierdzą że kłamie i go zabiją to okaże się, że on mówił prawde i oni niesłusznie go zabili. Z drugiej strony jeśli go wpuszczą to okaże się że on skłamał bo jeśli naprawde przyszedł umrzeć to mógł im powiedzieć kłamstwo i po kłopocie.....kurde to dopiero paradoks
Skoro przychodzi tu, żeby umrzeć to znaczy, że kłamie i służba powinna go zabić, gdyż jak wskazuje tekst - świat ten jest bez zła i przemocy, więc jak może tam umrzeć - nie może go nikt zabić, ani on sam nie może popełnić samobójstwa. Jego życie może mu odebrać tylko sam Bóg, gdyż to jedyne sprawiedliwe wyjście. I w tym momencie gubią nam się myśli - może jednak okazać się iż mówił prawdę, bo dożyje swojego wieku i umrze jak każdy, więc zależy jak tutaj rozumieć słowo zło - dla niektórych śmierć jest złą rzeczą, ale gdy to sam Bóg odbiera nam życie - czy można to nazwać czymś złym...?
Według mnie strażnicy powinni go wpuścić - skoro w tym kraju nie ma zła to nic nie może nikomu zrobić - w ogóle nie rozumiem po co ta służba...? ...ale natomiast jeśli po jakimś czasie chciałby wyjść, wtedy możnaby się zastanowić nad tym czy odebrać mu życie czy po prostu nie pozwolić go wypuścić.
Poza tym są jeszcze lapówki, więc niech korzysta póki może - póki nie jest w kraju bez korupcji?? :]
1.Nie ma możliwości by sprawdzić prawdomówność przybywającego człowieka z racji tego nikt nie może zginąc.
2.Przychodzę tu żeby umrzeć - wiąże się z chęcia pozostania tu do końca swoich dni , z racji tego mówi prawde oni nie wyrządzają mu żadnej krzywdy . Gdyż jego założeniem nie jest zostać zabitym a umrzeć.
Morderstwo nie jest tym samym co śmierć.
Morderstwo- jest odejściem ze świata za sprawą innej osoby .
Śmierć- z przyczyn naturalnych.
no tak - w tekście wyraźnie jest napisane: "Jeśli okaże się, że kłamie to spotyka go śmierć.", więc skoro nie da się udowodnić tego, iż kłamie, to służba powinna go wpuścić :-)
powini go sprawdzic wykrywaczem klamstw jezeli klamie to powinni go zabic a jak prawde to wpuscic
Otóż, towarzysze, jest powiedziane tylko, że jeśli skłamie, spotka go śmierć. Jednak nie ma informacji, iż jeśli dany osobnik powie prawdę, to go nie mogą zabić. W związku z tym, powinni go zabić, albowiem nie wiedzą,czy kłamie, czy nie. Rozpatrując problem dalej, można wywnioskować, że:
a) jeśli kłamie, muszą go zabić, by spełnić swój obowiązek
b) jeśli mówi prawdę, nie muszą go zabić, ale nikt nie powiedział, że nie mogą (tym bardziej, że na straży stoi Służba Bezpieczeństwa:D)
Tak więc, jeśli go nie zabiją, a okaże się, że kłamał, nie spełnią swego obowiązku.
Jeśli natomiast odbiorą mu życie, a był on szczery, to i tak nie zrobią nic wbrew ich uprawnieniom.
Co do argumentu, że w królestwie nie ma zła, mogą go zabić poza granicami kraju.
Tak więc odpowiedź na pytanie brzmi:
Powinni dziada ubić;D
P.S. Mam nadzieję, że zrozumieliście mój wywód:)
Skoro "nie ma zła i przemocy" w tym kraju", strażnicy nie mogą najwyraźniej zabijać, dodatkowo jedyna droga prowadzi przez most (z reguły mosty nie leża na drodze od tak sobie bo ktoś sobie wymyślił, tylko są wznoszone aby umożliwić przeprawienie się np. przez rzekę lub głeboką przepaść), wówczas starżnicy dostając na swoje pytanie odpowiedź typu"przyszedłem żeby umrzeć", powinni polecić mu aby popełnił samobójstwo. W takiej sytuacji strażnicy nie splamią swoich rąk krwią niewinnego w razie gdy na prawde popełni samobójstwo (wóczas umrze zgodnie ze swoim życzeniem). Jeżeli gośc nie popełni samobójstwa wóczas umrze przecież i tak śmiercią naturalną w któymśą momencie...wczesniej bądź później...
W ten sposób ani strażnicy nie popełnią zabójstwa oraz ewentualne kłamstwo zostanie wykryte i nieproszony gosć nie zostanei wpuszczony do królestwa.
Szanowni Państwo,
rozwiązanie jest jedno i nie ma paradoksu. Jest prawdą oczywistą, że każdy człowiek musi kiedyś umrzec. Zatem:
- jeżeliby kłamał nie powiedziałby że ma umrzec bo byłaby to prawda
- mówiac że umrze stwierdził tylko to co każdy niezaprzeczalnie musi potwierdzic jako prawdę.
To co jest tu ważne nie powiedział kiedy umrze.
To, że nie ma zła i przemocy wcale nie oznacza, że strażnicy w Królestwie nie mogą zabijać.
Zło jest pojęciem względnym. Czy zabicie zamachowca jest złem czy wykonaniem obowiązku przez policjanta? Czy ukradzenie bułki w sklepie jest złem czy tylko zaspokojeniem głodu przez kogoś kto nie jadł od 2 dni?
Przemoc nie jest warunkiem koniecznym do zabicia kogoś. Istnieją 'humanitarne' sposoby zabijania ludzi bez konieczności uciekania się do przemocy. Jednym z takich rozwiązań jest zastrzyk śmierci (ang. lethal injection) stosowany np. w Holandii do eutanazji lub np. w USA do wykonywana wyroków śmierci właśnie.
A teraz do meritum, czyli rozwiązania zagadki. Człowiek, który przyszedł i powiedział, że przybył tu, żeby umrzeć powinien zostać wpuszczony. Jedynym zadaniem Służby Bezpieczeństwa jest dopilnowanie, aby nigdy nie opuścił murów Królestwa. Nie jest to trudne ponieważ prowadzi do Królestwa tylko jedna droga z jednym mostem. Wędrowiec nigdy nie wypuszczony dokona swego żywota wewnątrz Królestwa, czyli powie prawdę wchodząc .
Pozdrawiam.